Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Mikkelsen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Mikkelsen. Pokaż wszystkie posty

10 maja 2014

Jak oceniać współczesną grę aktorską? Postawa.

Elementy wizualne w grze aktorskiej – postawa

1. Informacje ogólne
Czym jest postawa?
Postawa dotyczy zarówno położenia ciała jak i przekonań oraz zachowań bohatera. To nic innego jak język ciała. Jeśli aktor chce pokazać skrytość swojej postaci, niechęć wobec innych, to będzie się przesadnie pochylał, zakrywał ubraniem czy włosami, tak jakby chciał być niezauważony (jedną z moich ulubionych kreacji jest rola Ralpha Finnesa w Pająku). 
Ralph Finnes w filmie Pająk

Tytułowy bohater porusza się nietypowo. Aktor jest wysoki, ale się garbi, nie patrzy na swojego rozmówcę, chodzi tak, jakby się niepewnie skradał, badał nowe otoczenie. Za wszelką cenę, skrywa się w cieniu, stara się być niewidoczny dla innych. 

Postawa jest trudna do sprecyzowania czy jest w potocznym rozumieniu „dobra” czy „zła”, ale za to łatwa ją uchwycić w filmie. Bohater dumny, wyniosły będzie unosił podbródek, patrzył z góry, pokazywał tym samym swoją wielkość. Taką postawę zwykle można dostrzec u bohaterów komiksów czy władców. Posągowa postać Tildy Swinton – to jest postawa. Tak jak jej arystokratyczna Jadis z Opowieści z Narii, dumnie spogląda na wszystkich wokół. Podobna rzecz ma się z Bernardem Hillem i jego Theodenem we Władcy Pierścieni czy Leonardem DiCaprio w roli Ludwika w Człowieku w żelaznej masce. Władca dość specyficznie chodzi, siada, patrzy. Jest w tym dużo elegancji i przesadnej maniery.

Natomiast postawa tzw. "angielskiego dżentelmena" jest zwykle pokazywana w filmach kostiumowych. U bohaterów współczesnych pojawia się rzadko, gdyż wtedy uznawana jest przez widzów jako ta, w której "aktor chodzi tak jakby połknął kija". O takim sformułowaniu słyszałam przy charakterystyce postawy Josepha Gordona- Levitta w głośnych filmach Nolana- Incepcja czy Mroczny rycerz powstaje. Ja osobiście nie zgadzam się z tą oceną. Zarówno Arthur jak i John Blake jako pozytywny bohater o twardym kręgosłupie moralnym, symbolizujący porządek, zorganizowanie i niepodatność na zło, pokazuje tym samym mocną i stabilną postawę. Zanim oceni się czy aktor słusznie obrał daną postawę trzeba zwrócić uwagę na sam charakter postaci, jej ogólne zachowanie, jak również praktyczność w fabule (i cel pojawienia się na ekranie), a także kostium. U Gordona - Levitta wbrew pozorom wszystko ze sobą idealnie współgra. Cel pojawienia się Arthura w filmie jest prosty - to przewodnik, który wprowadza bohaterkę Ariadne (a w raz z nią i widzów) do fabuły filmu, a także tłumaczy zachowania innych postaci. Jego zdroworozsądkowość, stoicyzm i harmonia dobrze współgra ze skomplikowaną fabułą. 
Joseph Gordon- Levitt w roli Arthura w filmie Incepcja

2. Zmienność postawy podczas trwania filmu
Warto zwrócić uwagę jak zachowuje się postać kreowana przez Jamiego Foxa zarówno w momencie, gdy jest na drugim planie w Django jak i gdy wysuwa się na plan pierwszy. Jego postać jest na początku strachliwa, niewinna (nie patrzy na rozmówcę, kuli się, każdy jego krok wydaje się niepewny), po czym z biegiem trwania filmu, jest pewniejsza siebie, aż w końcu zmienia się diametralnie- Django staje się pyszałkowaty i zuchwały. Również jego gesty, tonacja głosu jak i chód jest zupełnie innych od tego, który można było dostrzec na początku filmu.

3. Tak samo?
Czy powtarzalność postawy w niemal każdej roli może być receptą na udaną kreację? 
Niektórzy aktorzy mają podobną postawę we wszystkich filmach jakich zagrali i jest to ich indywidualna metoda na każdą postać – np. Tim Roth, który ma około 170 centymetrów wzrostu, nie ważne czy akurat wypowiada dane kwestie czy tylko jest biernym obserwatorem- niemal zawsze garbi się i trzyma ręce w kieszeni (oczywiście jeśli ma do czynienia w bohaterem współczesnym). Przechyla głowę podczas słuchania albo patrzy „spode łba” (dodatkowo kamera ujmuje go z żabiej perspektywy) przez co jego postać wydaje się znacznie wyższa. Oprócz tego, przy tak prostym zabiegu aktor może pokazać nikczemność (w przypadku odgrywania czarnych charakterów), ale również spryt i potworną inteligencję swojego bohatera. 
Tim Roth w filmach Arbitraż, Wściekłe psy, Wszyscy mówią: Kocham Cię

Podobna rzecz ma się z Madsem Mikkelsenem - jego postawa jest stoicka, ale i zadziorna, nie ważne w jaką wciela się postać pozytywną czy negatywną, rycerza czy złoczyńcę. 

4. Różne role, inne postawy
Javier Bardem w Skyfall jest wyjątkowo ekscentryczny. Uniesiony dumnie podbródek, zakładanie nogi na nogę, specyficzny chód. Silva jest dość nietuzinkowy jak na czarny charakter - niby jego przekonania i zachowania są typowe dla jednostki psychopatycznej, ale już bogata mowa ciała, nonszalancka postawa, wyróżnia go na tle innych antagonistów.
W innym filmie Biutiful Bardem pokazuje zupełnie inne zachowanie. Uxbal idzie tak jakby już się poddał- wydaje się przygnębiony, przegrany, ale i zamyślony. Mówi o tym nie tylko jego pochylona sylwetka, ale również patrzenie w ziemię i ręce w kieszeni. W konstrukcji swojego bohatera aktor ogranicza pozostałe elementy wizualne (gesty oraz mimikę) i uwydatnia samą postawę. Dzięki temu, nawet na dalszym planie, już po jego sposobie chodzenia można dostrzec zmartwienie, zagubienie i melancholię. 
Javier Bardem jak Uxbal w filmie Biutiful

5. Oryginalność postaci poprzez postawę
Bardzo dobrym przykładem oryginalnej postawy jest postać wykreowana przez Johnny'ego Deppa w filmie Piraci z Karaibów. Jack Sparrow jest podobnie ekstrawagancki co Silva Bardem'a, porusza się nietypowo, niemal pijacko, kołysząc się przy tym tak, jakby miał zaburzenia równowagi. Również podczas biegu aktor wydaje się konsekwentny i zachowuje taką samą, dziwaczną postawę. Depp poszedł na "żywioł" nie ograniczając swojego bohatera.
6. Podsumowanie
Postawa to mowa ciała, to jego położenie, a także zachowania i ogólne przekonania postaci. Jest łatwa to zauważenia (zwłaszcza jeśli jest barwna), ale trudna do określenia. Przy ocenie gry aktorskiej warto zwrócić uwagę na to czy postawa współgra z innymi elementami w grze aktorskiej (a jeśli nie to dlaczego) oraz z charakterem, zachowaniem i celu pojawienia się postaci na ekranie.

21 kwietnia 2014

Jak oceniać współczesną grę aktorską ? Część druga, gesty w serialach.

Elementy wizualne w grze aktorskiej - gesty

1. Informacje ogólne
W tym artykule krótko omówię gesty w serialach, które nie tyle różnią się od tych wykonywanych w filmie, ale mają trochę inne zastosowanie. Jak niegdyś wspomniałam nie jestem fanką seriali i nie znam zbyt wiele przykładów, ale postarałam się ogólnie opisać to, co widziałam i podzielić się swoimi obserwacjami.

W serialach ważna jest nie tylko oryginalność gestów (tak jak w filmie), ale również jej schematyczność poprzez przewidywalność. Bohater, który ma swój charakterystyczny gest, właśnie poprzez jego powtarzalność z odcinka na odcinek, staje się czymś co go wyróżnia. Gest staje się „marką” danej postaci, znakiem rozpoznawczym.

Gesty inaczej wyglądają w serialach komediowych (są uwydatnione), a inaczej w kryminałach czy thrillerach czy fantasy (gdzie zwykle zachowuje się równowagę, choć nie jest to norma). Ponadto pełnią inne funkcje. 

2. Pół żartem
Przyjaciele są jednym z lepszych przykładów, gdzie mamy sporo takich różnorodnych gestów. Oczywiście w serialu komediowym zwykle nie można mówić o jako takiej przesadzie. Im więcej tym jak wiadomo- zabawniej. Jednak w serialu Przyjaciele wszystkiego jest wiele, żeby nie powiedzieć – zbyt wiele. Błędem twórców w moim odczuciu jest to, że uwydatnione elementy wizualne i dźwiękowe (poza gestem, także mimika i postawa oraz głos) serwowane są taśmowo, podobnie jak same gagi. Tym samym np. potoczne gesty, które mogłyby charakteryzować danego bohatera, niemal całkowicie zanikają, są niewidoczne pod natłokiem żartów. Owszem wywołują salwy śmiechu, ale w moim przekonaniu również trochę „spłaszczają” postać.

Gify z serialu Przyjaciele

W Hotelu Zacisze mamy do czynienia z brytyjskim serialem komediowym, aczkolwiek aktorzy grają tam w nieco inny sposób. Basil, w którego wcielił się John Cleese rzeczywiście mocno ubarwia swoje gesty i to one najbardziej przykuwają uwagę widza. Momentami ma się wrażenie iż przejmują kontrolę nad całą stylizacją aktora. Warto jest zwrócić uwagę na jego mimikę- nie jest ona aż tak ekstrawagancka jak pokazywane przez niego gesty. To czyni go bardziej interesującym i w tym wypadku także mimika oraz postawa jest dość charakterystyczna. Basil łączy cechy angielskiego dżentelmena i prostaka i właśnie takie są również jego gesty.

3. Pół serio i serio
Jeśli chodzi o ukazywanie gestów w serialach niekomediowych, zdecydowanie najlepiej wypadają postaci negatywne albo antybohaterowie. Myślę, że tak jest, ponieważ są oni sami w sobie bardziej skomplikowanymi jednostkami, których wykreowanie stanowi wyzwanie dla aktora. Stąd wszystkie elementy wizualne i dźwiękowe, z aktorskiego punktu widzenia, mogą być bardziej urozmaicone jak również oryginalne.

Wpierw jednak zacznę od kreacji, w której aktor ukazał prosty, nieprzesadny gest. Mam tu na myśli Iana McShane’a wcielającego się w Ala Swearengena w Deadwood. Przy dość specyficznej mimice, którą przyjął aktor (tylko oczy przekazują odpowiednie emocje) pokazywanie codziennych, nieskomplikowanych acz dość zauważalnych gestów wyróżnia Ala jako postać na tle innych bohaterów. Tak samo dobrze grozi, ukazuje zdziwienie jak i knuje czy oszukuje. 
Ian McShane jako Al Swearengen

Aktor za pomocą gestu może poddać się stylizacji stonowanej. Robi to m.in. Mads Mikkelsen grającego doktora Hannibala Lectera. Tutaj jednak sprawa jest nieco inna, bowiem sposób kreacji postaci wydaje się stworzony pod aktora, a nie odwrotnie. Mikkelsen na ogół słynie z ról bohaterów ostudzonych z emocji, stąd nic dziwnego, że kolejny również taki jest. Przy ograniczonej mimice i wyniosłej posturze gest mógłby być ryzykowny. Można bowiem uznać, że aktor ten gra, jakby to ująć w potocznym języku, „drewniano”. Jednak, jak wspomniałam, Mikkelsen ogranicza elementy wizualne, a nie je całkowicie „usuwa”. Łagodne gesty, które w roli o stylizacji silnej mogły być niewidoczne, tutaj są wyjątkowe.
Gesty wykonywane przez Madsa Mikkelsena jako Hannibal Lecter

Ja osobiście bardzo lubię gesty, które wykonuje Steve Buscemi jako Nucky Thompson w serialu Zakazane imperium. Bohater (czy raczej antybohater) jest dość wartki, do tego dobiera wypowiadane słowa w sposób wyjątkowy. Swoim zachowaniem wydaje się stylizować na polityka, a nie gangstera, o czym świadczą jego gesty. W tym wypadku twarz Steve’a Buscemi im bardziej poddaje się silnej stylizacji, tym bardziej barwne są jego gesty.
Steve Buscemi jako Nucky Thompson

4. Detektyw i gesty go charakteryzujące
Columbo, Monk, Sherlock – wszyscy mają swój własny, na swój sposób oryginalny gest. Columbo uderza się w głowę mówiąc „Just one a more think…”, a gdy się zastanawia, przykłada dłoń do czoła. Monk wyciąga ręce przed siebie. Sherlock zaś składa dłonie jak do modlitwy. Gest każdego z nich oznacza nic innego jak kontemplacje. Im więcej kryminalnych seriali, tym więcej nietuzinkowych postaci, a wraz z nimi równie nietypowymi, kluczowymi elementami wizualnymi i dźwiękowymi.
Od góry detektywi z serialów: Columbo, Monk, Sherlock

Pomijając powtarzający się gest, mamy tu do czynienia jeszcze z pozostałymi, codziennymi ruchami dłoni. Zarówno Columbo jak i Monk czy Sherlock (zwłaszcza ten ostatni) prezentują niemal cały wachlarz typowych i nietypowych gestów.
 
5. Podsumowanie
Aktor, który gra w serialu komediowym, obiera zupełnie inną strategię jeśli chodzi o ukazywanie gestu niż ten kreujący postać np. w serialu kryminalnym. Komedia ma bawić, więc w gesty często są bardziej energiczne niż w rzeczywistości. Teoretycznie nie można mówić o przesadzie, ale przecież jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo. Im więcej nietypowych ruchów dłoni, tym trudniej odnaleźć te codzienne, które mogłyby charakteryzować bohatera. Gesty w serialu są nie tylko elementami wizualnymi w aktorstwie, ale mogą być również czymś co prezentuje danego bohatera.

22 listopada 2013

Mads Mikkelsen

Gra zarówno w rodzimych produkcjach jak i za granią nie tylko w USA, ale również Szwecji, Niemczech czy Francji. Uosobienie własnego stylu i silnego zindywidualizowania w kreacjach. Prawdziwy skarb Danii. 

Mads Mikkelsen kończy 48 lat.

Mikkelsen ma na swoim koncie tak zróżnicowane role, że naprawdę trudno jest określić w jakich kreacjach wydaje się najlepszy. Ostre rysy, zimne spojrzenie oraz ledwie widoczny uśmiech, a do tego postawna sylwetka uczyniły z niego zarówno namiętnego amanta, obrońcę słabszych, dzikiego wojownika, psychopatę jak i wyjątkowo nikczemnego antagonistę. 

Jego metodę aktorską oceniłabym nie tylko na bardzo dobrą, ale również dość odważną. Często błędnie określa się ją jako zbyt stłumioną albo nawet i „drewnianą”. Mikkelsen należy do tych, co nie przesadzają z emocjami, a bardziej ukrywają je. Prawdziwy "pokerface". Tak na pierwszy rzut oka wyglądają bohaterowie Mikkelsena - jako jednostki silne, nieco skryte i tajemnicze. To nie znaczy oczywiście, że są pozbawione uczuć, myślę że wręcz przeciwnie. Po prostu nie działają pozytywnie na widza poprzez litość, ale podziw. Nie gadają tylko działają. Wystarczy obejrzeć ostatni film Jagten (Polowanie), aby zobaczyć jak można polubić bohatera za jego silną psychikę, ale i zadziorność czy wytrwałość. Prawdziwa kreacja z pazurem.

Według mnie jedna z najlepszych kreacji ostatnich kilku lat, poruszająca rola Lucasa w wykonaniu Madsa Mikkelsena. Scena z filmu Jagten (Polowanie). 

Nowy Bond, nowy przeciwnik. Otwarcie nowego cyklu o agencie 007. Nie tylko świetnie stworzony protagonista, ale również obłędny antagonista. Scena z filmu Casino Royale.

Dwa nowe filmy z Madsem już wkrótce. Francusko- niemiecki Michael Kohlhaas.

I amerykański film The Necessary Death of Charlie Countryma w roli drugoplanowej.

13 września 2013

Hannibal, 2010-

Hannibal należy do tych seriali, które zapewne zaskoczyły niejednego widza. Niewielu myślało o jego chociażby dobrej realizacji, już nie mówiąc o określeniu dzieła jako odkrywczego i po prostu intrygującego. Sama nie jestem fanką seriali i osobiście skusiłam się tylko poprzez odtwórcę tytułowej roli. Myślałam iż otrzymam kolejny serial z tych, które widzi się na Polsacie czy TV siedem późniejszym wieczorem. Mocniejszy kryminał, ot co. Tymczasem Hannibal, choć ma dużo zgrzytów, przegadanych scen i słabego protagonisty, to jednak na tle innych seriali wychodzi całkiem obronną ręką.

Doctor Hannibal Lecter w wykonaniu Madsa Mikkelsena nie jest żadnym stopniu podobny do swoich filmowych poprzedników. Autorzy dostosowali zarówno aktora pod postać jak i odwrotnie. Gra ostrożnie, nie wykonuje gwałtownych ruchów, postawę ma wyprostowaną, niemal dumną. Lecter jest stonowany, zimny, nieprzystępny. Złe jednostki zwykle charakteryzują się pochyloną sylwetką, pewnym zezwierzęceniem i dzikością. Hannibal Mikkelsena patrzy ponad , jest silny psychicznie i „zrównoważony”. Jego czułość i przyjacielskość z odcinka na odcinek jest zastępowana dwulicowością oraz wrogością. Hannibal bardzo ostrożnie i powoli ukazuje swoje prawdziwe oblicze. A robi to naprawdę dobrze.

Jego przeciwwagą w konstrukcji bohatera jest Will Graham odtwarzany przez Hugh Dancy’ego. Jest to osoba słaba, rozregulowana emocjonalnie i wyniszczona psychicznie. Na twarzy aktora przebiegają cały czas niemal te same uczucia- udręczenie i zniechęcenie. Od strony krytycznej nie widzę w Dancy’ym wybitności, ale raczej przykrą przeciętność, co w przypadku takiego bohatera jest dużym minusem. Aktor nie do końca jest w stanie udźwignąć brzemienia swojego protagonisty, chociaż z drugiej strony może jest to jakiś rodzaj gry, którą pokazuje widzom pod postacią męczeństwa.

Największym pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Laurence Fishburne. Jack Crawford to postać z krwi i kości, ma swoje słabości, a aktor podchodzi do niego swobodnie i stopniowo przeobraża w godnego dla Hannibala przeciwnika. W scenach między nim, a Mikkelsenem aż pozytywnie iskrzy. Wydają się idealnymi partnerami na planie. Ich rozmowy są wysmakowane, stopa przyjacielska, która przeradza się w podejrzliwość jest wyczuwalna niemal w każdym dialogu. Aktorzy słuchają się, poddają się zdrowej rywalizacji. Wydaje się iż jedna z „bitew” będzie rozegrana właśnie pomiędzy nimi.

Wizualnie Hannibal nieco różni się od seriali kryminalnych. Pomijając bujne okrucieństwa, sceny zbrodni i tortur, pojawia się jeszcze ciekawe odtwarzanie morderstw. Chociaż wiele dzieł już na tym bazowało (jak chociażby serie z Kryminalnych zagadek…) to jednak Hannibal serwuje nam coś bardziej intymnego, namacalnego, i bezpośredniego. Will Graham wciela się (albo jak określa Lecter „wsiąka) w ciało seryjnych zabójcy, pokazuje co czuli, co nimi kierowało, kim mogliby być dla ofiar. Empatia tej postaci, która teoretycznie powinna być traktowana jako impuls pozytywny tutaj przybiera katastrofalną formę. Odczuwanie tego co psychopaci, prowadzi do okaleczenia umysłu, przekleństwa, samotności, odrzucenia i złego osądu innych.

Poza tym są genialnie przedstawione wysmakowane sceny z serwowaniem dań przez Hannibala, który niejednokrotnie gości u siebie większość bohaterów. Z jednej strony mamy pięknie udekorowane jedzenie, przy którym powinna cieknąć ślinka, z drugiej zaś tkwi w nas świadomość czym, a bardziej kim był ten obiad czy kolacja zanim stał się tak wykwintnym daniem.

Od strony fabularnej mamy główny wątek oraz śledztwa poboczne, którymi zajmują się bohaterowie. Wszystkie jednak są w jakimś większym bądź mniejszym stopniu ze sobą powiązane. Moim ulubionym jest odcinek z ludzkim totemem (Trou Normand, 9). Jest on chyba najbardziej odbiegający od całości serii, ale i dosyć ciekawy poprzez nagromadzony w nim symbolizm i najlepsze ukazanie zawiłości ludzkiej psychiki.
Kadr z serialu Hannibal, sezon pierwszy, AXN
Hannibal sezon 1 ze względu na brutalność nie powinien być oglądany przez osoby wrażliwe. Po odcinku czwartym zbrodnie stają się wyjątkowo wymyślne. Dla wszystkich innych mimo wszystko polecam ze względu na nowatorskość, dobrze wykreowaną tytułową postać, niezły scenariusz i niejednolitą formę.

Ocena ogólna pierwszego sezonu między 3+,4-/6
Wątek główny 4/6
Wątki poboczne 3/6
Pomysł, warsztat 5/6
Aktorstwo 3/6
Klimat 4/6

25 grudnia 2012

Najlepsze role 2012 roku. Aktorzy

AKTORZY

Rok 2012 nie należał do wybitnych pod względem filmów. Wiele z oczekiwanych produkcji, okazały się dla krytyków jak i widzów sporym rozczarowaniem. A co z aktorstwem? Tutaj czułam spory niedosyt. Z ekranów zniknęło wiele genialnych twarzy. Jednak ci co się pojawili, zasłużyli w moim odczuciu na wyróżnienie. Nie ma wśród nich Joaquin Phoenix'a, którego kreacji w Mistrzu nie obejrzałam. Zważywszy na liczne wyróżnienia zapewne i ta rola jest również ciekawa.

1. MICHAEL FASSBENDER

Wyważone kreacje, dojrzałość aktorska, ciekawe wybory w filmach. Fassbender udowodnił, że można dryfować między kinem ambitnym, a superprodukcjami i pozostać przy tym prawdziwym artystą. Aktor nie potrafi utrzymać na barkach całej produkcji (zresztą, który obecnie potrafi), ale przy dobrym, reżyserskim prowadzeniu pojedyncze sceny z jego udziałem stają się prawdziwym majstersztykiem.
Ostatnie role:
Wstyd
Prometeusz

2. BRAD PITT

Ktoś napisał, że jest jak wino i trudno się z tym nie zgodzić. Nie chodzi tylko o dobór ról, ale i o podejście do swoich postaci. Bohaterowie kreowani przez Pitta są zabawni, zuchwali i wreszcie całkowicie indywidualni. Im więcej dystansu, tym więcej swobody twórczej. Oby tak dalej.
Ostatnie role:
Zabić, jak to łatwo powiedzieć

3. MADS MIKKELSEN

To był zdecydowanie rok dla Mikkelsena. Nagroda w Cannes, dla najlepszego aktora uczyniła go znanym i lubianym. Jego role charakteryzują się całkowitą powściągliwością, lekkim uśmiechem oraz posągową postawą. Potrafi być czarnym charakterem, dziwakiem, postacią dwuznaczną i amantem. Jednak jest jedna rzecz, która łączy wszystkich jego bohaterów- zawsze są owiani aurą tajemniczości. Przy takim nietypowym wyglądzie cecha jak najbardziej pożądana.
Ostatnie role:
Kochanek królowej
Jagten

4. DANIEL CRAIG

Nie wszyscy akceptują Craiga jako Jamesa Bonda. Ale trzeba przyznać, że żaden z aktorów wcielających się w agenta nie wywołał tyle szumu wśród widzów. Moim zdaniem Craig to powiew świeżości i autoironii do 007. A w ostatniej części widać w tej postaci zmęczenie, wątpliwości, a przede wszystkim- ludzką twarz.
Ostatnie role:
Skyfall

5. TOM HARDY

Siła jego ról oparta jest na mocno emocjonalnych postaciach. Ale ostatnio Hardy nieco pohamował swoich bohaterów. Tym samym pokazał, że potrafi być zarówno impulsywny jak i opanowany. W obu stylizacjach jest równie przekonywujący.
Ostatnie role:
Mroczny rycerz powstaje
Gangster

6. ROBERT DOWNEY JR.

Nie są to najlepsze role, najlepszego aktora. Jednak Robert Downey jr. należy do gwiazd, która w prosty sposób potrafi ukraść film tylko dla siebie. Genialność tych ról polega na całkowitej spontaniczności w ich kreowaniu. Do tego potrafi być szarmancki, złośliwy i nieprzewidywalny. Połączenie bad boya i dżentelmena. Jak znalazł na współczesne czasy.
Ostatnie role:
The Avengers
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...