Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buscemi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buscemi. Pokaż wszystkie posty

27 lipca 2014

Znani, niedoceniani

Takie rankingi pojawiały się już niejednokrotnie, ale gdy widzę co roku te nominowane czy nagradzane „wybitne” gwiazdy, podczas gdy role świetnych aktorów są pomijane szerokim łukiem, naprawdę trudno się nie wzburzyć.

Oczywiście ranking ten mógłby się ciągnąć w nieskończoność, a niektóre nazwiska mogą się wydawać kontrowersyjne. Kolejność, może poza miejscem pierwszym, przypadkowa. Następną część poświęcę mniej znanym, niedocenianym aktorom. Potem zaś przejdę do aktorek.

Gary Oldman

Przeglądając rankingi innych osób, zawsze się pojawia, co mnie szczególnie nie dziwi. Jeżeli miałabym wymienić aktora- rzemieślnika to jest to pierwsze nazwisko, które przychodzi mi do głowy. Oldman zawsze prezentuje się świetnie, zarówno w roli psychopaty jak i amanta. Potrafi być jednocześnie czarujący i odpychający. Ten talent to nie tylko wulkan emocji, ale również perfekcyjny warsztat. Wystarczy przypatrzeć się niektórym jego rolom – każda jest inna. Nie tylko jeśli chodzi o charakteryzację, ale również gesty, mimika i przede wszystkim głos. Różne intonacje, akcenty, nawet zmieniona barwa. Nie jestem w jego przypadku obiektywna, ale zobaczycie sami czy nie mam racji. Dla mnie to geniusz w czystej postaci. Dlaczego ten aktor nie gra protagonistów skoro tak świetnie się w nich sprawdza?

Najlepsze kreacje – Hrabia Dracula (Dracula), Jack Grimaldi (Romeo is Bleeding). 
Rola życia – jak na razie George Smiley (o rolach aktora tutaj) w Tinker tailor soldier spy (recenzja tutaj). Nie, nie Norman Stansfield z Leon. Sztuką jest u niego nie tylko uwydatnianie emocji, ale również je tłumienie. A jako Smiley zrobił to brawurowo. 

Steve Buscemi

Najbardziej owocne dla tego aktora były lata 80 i 90te (kilka słów o aktorze tutaj). Potem był spadek w dół, role podobne jedna do drugiej (choć zagrane perfekcyjnie). Genialność tego aktora polega na tym, że nie potrafi się znudzić. Serial gangsterski Boardwalk Empire otworzyło mu kolejną furtkę, choć o wiele za późno.

Najlepsze kreacje – Carl w Fargo, Seymour w Ghost world, Mr. Pink w Reservoir dogs.
Rola życia – jak na razie Nucky Thomson w Boardwalk Empire.

Tim Roth

Zachowanie i wygląd szczwanego lisa. Roth wzbudza często mieszane uczucia u widzów, ze względu na dosyć oryginalny sposób kreowania bohaterów. Niemal zawsze patrzy spode łba, szczerzy się, garbi i trzyma ręce w kieszeni. W tym szaleństwie była metoda przez całe lata 90te. Aktor pojawia się obecnie w kinie niezależnym i, ku mojej uciesze, idzie mu bardzo dobrze.

Najlepsze kreacje – Mr. Orange w Reservoir dogs, Ted w Four Rooms, Archie w Broken.
Rola życia – Dr. Cal Lightman w serialu Lie to me. Idealnie wyważona, prawdziwy popis aktorski. 

Sam Rockwell

Kolejny ekscentryk na liście. Dużo słabszy w intonacji, z dość szpetną barwą głosu, za to nieopisany w ukazywaniu emocji na twarzy, podkreślanych często ekspresyjnym gestem. Talent Rockwella jest wykorzystywany co najwyżej w 40%. Po większości filmach widać, że można cały obraz oprzeć na kreowanej przez niego postaci, pod warunkiem, że ma dojrzałą rolę i jest kontrolowany przez dobrego reżysera. 

Najlepsze kreacje – Billy w Seven Psychopaths,  Frank w Matchstick Men, Wild Bill Wharton w The Green mile.
Rola życia – Sam Bell w Moon. Bez zbędnego szarżowania, wyjątkowo dojrzale wykreowana postać. 

Leonardo DiCaprio

Dużo osób mówiło, że rolę życia otrzymał już w Aviator. Dla mnie jego najoryginalniejszą kreacją był Candy w Django unchained. Tam musiał się wykazać czymś innym niż tylko cierpiętniczym wzrokiem i płaczem przeplatanym z gniewem. Candy jest nonszalancki, diabeł w ludzkiej skórze, podkoloryzowany pod względem gestu, zachowań i samego wyglądu. Majstersztyk. Szkoda, że niemal całkowicie pominięty w nominacjach, nie mówiąc już o nagrodach. Zauważyłam, że w „szanownej akademii” nie lubią zmian w rolach aktorów. DiCaprio najlepiej dla nich prezentuje się wtedy, gdy zachowuje się żałośnie. Nie gdy może pokazać swoje inne oblicze. 

Najlepsze kreacje – Serio, muszę wymieniać? Trochę tego będzie. Powiedzmy, że najbardziej powalił mnie jako Amsterdam w Gangs of New York i Frank Wheeler w Revolutionary Road.
Rola życia – jak na razie Candy Django Unchained. Słodki jak cukierek, do tego psychopata i prostak w jednym. Oczywiście o  Jordanie z The Wolf of Wall Street nie muszę chyba pisać (recenzja filmu tutaj). 

Brad Pitt

Zabawne, ale najpopularniejsza twarz Hollywood nigdy nie sięgnęła po te bardziej prestiżowe nagrody. Chociaż dużo osób zachwyca się jego rolą w 12 monkeys, dla mnie osobiście była to tylko kalka (chociaż dobra) Denisa HooperaApocalypse Now. Czas Brada Pitta jest właśnie teraz. Z kreacji miałkich amantów, dojrzał do postaci silnych, a do tego ironicznych. Również świetnie się sprawdza w rolach przygłupów. 

Najlepsze role – Aldo Apacz w Inglourious Basterds, Chad w Burn After reading.
Rola życia – jak na razie Billy Beane w Moneyball.

Woody Harrelson

Harrelson przewija się między kinem niezależnym, a wysokobudżetowym. Genialna intonacja, choć niewyraźna dykcja. Realistyczny w rolach nieprzyjemnych typów, graniczących z ośmieszeniem. Często w rolach epizodycznych, jako jedyny pozostaje w pamięci widza. Zwykle zatrudnia się go do ról wariatów, groteskowych psychopatów. A przecież Harrelson jest bardzo dobry jako aktor charakterystyczny jak również świetnie się prezentuje w rolach protagonistów. 

Najlepsze kreacje - David Douglas Brown w Rampart, Ezra Turner w Seven Pounds. Ujął mnie też jako Galaxia w epizodycznej roli z filmu Anger Management.
Rola życia – jak na razie Larry Flynt w The People vs. Larry Flynt.

Edward Norton 

Mam nadzieję, że nie odejdzie w zapomnienie, gdyż to jest prawdziwy, naturalny talent. W latach 90tych robił świetną karierę, teraz zaś pojawia się jedynie w krótkich rolach. Norton nie bał się swoich postaci, ba, sam je upadlał dla wzmocnienia efektu na ekranie. Obecnie pojawia się w wyjątkowo rzadko i to w rolach drugo, a nawet trzecioplanowych. Z roku na rok gra coraz łagodniej, a jego postaci wydają się takie bezbarwne. Niedługo na ekrany wchodzi Birdman, więc może aktor powróci do dawnej formy. 

Najlepsze kreacje – narrator w Fight Club, Jackie Teller w The score, Król Baldwin IV w Kingdom of Haven.
Rola życia – jak na razie Derek w American History X.

Gerard Butler

Wyraźny szkocki akcent. Warto zwrócić uwagę na to jakie miał role przed wkroczeniem do Hollywood. Nie chodzi mi o te wszystkie wybuchy i strzelani albo romantyczne pierdółki, w których obecnie się pojawia. Butler potrafi grać poważne, dramatyczne role, tylko o dziwo nikt mu takich nie daje. Wielka szkoda, gdyż ma niepowtarzalną, mocną barwę głosu i olbrzymią charyzmę.

Najlepsze role - Tullus Aufidius w Coriolanus, One Two w Rock’n’rolla, Król Leonidas w 300.
Rola życia - jak na razie Peter w Please! (kilka słów o tej krótkometrażówce tutaj)

Adrien Brody

Wiem, ma Oscara, tylko co z tego, jak nikt nie angażuje go w ciekawe projekty? Nietypowa uroda wydaje się mu przeszkadzać, zamiast pomagać. Muszę się przyznać, że bardzo pozytywnie zaskoczył mnie jako… Royce w Predators. Właściwie to wszędzie mnie zaskakuje. Wyjątkowo mocno utożsamia się ze swoimi bohaterami, tworząc w ten sposób wyraźną rolę.  

Najlepsze role – Royce w Predators, Psycho Ed w High School, Travis w The Experiment.
Rola życia – jak na razie Louis Simo w Hollywoodland

Billy Bob Thornton

Chyba odnalazł swoje miejsce w telewizji, gdyż tak uroczego psychopaty już dawno nie widziałam. Thorton zawsze pokazywał się w tym swoim ledwie widocznym uśmieszkiem. Niewiele osób zauważa, że każda jego postać się czymś wyróżnia. W spojrzeniach kreowanych przez niego postaci jest coś nietypowego, użyłabym określenie "upadłego". 

Najlepsze role – Willie w Bad Santa, Terry Collins w Bandits, Lorne Malvo w Fargo (serial).
Rola życia – Ed Crane w The Man who wasn’t there. Niewiele mówi, ale ile pokazuje swoją obojętną postawą. 

Benedict Cumberbatch 

Poważnie. Naprawdę uważam, że jest świetnym aktorem, ale dostaje zupełnie źle dobrane role. Tak, moim zdaniem prawie wszystkie kreacje geniuszy nie są dla niego, jak również czarne charaktery. Cumberbatch wybitnie wypada w rolach charakterystycznych jak również przeciętnych postaci z przyziemnymi problemami. Wtedy naprawdę rzuca się w oczy. Bez ekstrawaganckich gestów i barwnej mimiki. 

Najlepsze role – Peter w Tinker tailor soldier spy, Alexander Masters w Stuart: A Life Backwards, Vincent van Gogh w Vincent van Gogh: Painted with words.
Rola życia – jak na razie Paul Marshall z Atonement. To była pierwsza rolą, w której go widziałam. Z filmu nie zapamiętałam nikogo poza nim. Kreacja zbudowana na nonszalancji, wzniosłości, przy zderzeniu z odpychającym charakterem tej postaci , tworzy nietypową mieszankę wybuchową.

Kogo jeszcze widzicie na liście?

21 kwietnia 2014

Jak oceniać współczesną grę aktorską ? Część druga, gesty w serialach.

Elementy wizualne w grze aktorskiej - gesty

1. Informacje ogólne
W tym artykule krótko omówię gesty w serialach, które nie tyle różnią się od tych wykonywanych w filmie, ale mają trochę inne zastosowanie. Jak niegdyś wspomniałam nie jestem fanką seriali i nie znam zbyt wiele przykładów, ale postarałam się ogólnie opisać to, co widziałam i podzielić się swoimi obserwacjami.

W serialach ważna jest nie tylko oryginalność gestów (tak jak w filmie), ale również jej schematyczność poprzez przewidywalność. Bohater, który ma swój charakterystyczny gest, właśnie poprzez jego powtarzalność z odcinka na odcinek, staje się czymś co go wyróżnia. Gest staje się „marką” danej postaci, znakiem rozpoznawczym.

Gesty inaczej wyglądają w serialach komediowych (są uwydatnione), a inaczej w kryminałach czy thrillerach czy fantasy (gdzie zwykle zachowuje się równowagę, choć nie jest to norma). Ponadto pełnią inne funkcje. 

2. Pół żartem
Przyjaciele są jednym z lepszych przykładów, gdzie mamy sporo takich różnorodnych gestów. Oczywiście w serialu komediowym zwykle nie można mówić o jako takiej przesadzie. Im więcej tym jak wiadomo- zabawniej. Jednak w serialu Przyjaciele wszystkiego jest wiele, żeby nie powiedzieć – zbyt wiele. Błędem twórców w moim odczuciu jest to, że uwydatnione elementy wizualne i dźwiękowe (poza gestem, także mimika i postawa oraz głos) serwowane są taśmowo, podobnie jak same gagi. Tym samym np. potoczne gesty, które mogłyby charakteryzować danego bohatera, niemal całkowicie zanikają, są niewidoczne pod natłokiem żartów. Owszem wywołują salwy śmiechu, ale w moim przekonaniu również trochę „spłaszczają” postać.

Gify z serialu Przyjaciele

W Hotelu Zacisze mamy do czynienia z brytyjskim serialem komediowym, aczkolwiek aktorzy grają tam w nieco inny sposób. Basil, w którego wcielił się John Cleese rzeczywiście mocno ubarwia swoje gesty i to one najbardziej przykuwają uwagę widza. Momentami ma się wrażenie iż przejmują kontrolę nad całą stylizacją aktora. Warto jest zwrócić uwagę na jego mimikę- nie jest ona aż tak ekstrawagancka jak pokazywane przez niego gesty. To czyni go bardziej interesującym i w tym wypadku także mimika oraz postawa jest dość charakterystyczna. Basil łączy cechy angielskiego dżentelmena i prostaka i właśnie takie są również jego gesty.

3. Pół serio i serio
Jeśli chodzi o ukazywanie gestów w serialach niekomediowych, zdecydowanie najlepiej wypadają postaci negatywne albo antybohaterowie. Myślę, że tak jest, ponieważ są oni sami w sobie bardziej skomplikowanymi jednostkami, których wykreowanie stanowi wyzwanie dla aktora. Stąd wszystkie elementy wizualne i dźwiękowe, z aktorskiego punktu widzenia, mogą być bardziej urozmaicone jak również oryginalne.

Wpierw jednak zacznę od kreacji, w której aktor ukazał prosty, nieprzesadny gest. Mam tu na myśli Iana McShane’a wcielającego się w Ala Swearengena w Deadwood. Przy dość specyficznej mimice, którą przyjął aktor (tylko oczy przekazują odpowiednie emocje) pokazywanie codziennych, nieskomplikowanych acz dość zauważalnych gestów wyróżnia Ala jako postać na tle innych bohaterów. Tak samo dobrze grozi, ukazuje zdziwienie jak i knuje czy oszukuje. 
Ian McShane jako Al Swearengen

Aktor za pomocą gestu może poddać się stylizacji stonowanej. Robi to m.in. Mads Mikkelsen grającego doktora Hannibala Lectera. Tutaj jednak sprawa jest nieco inna, bowiem sposób kreacji postaci wydaje się stworzony pod aktora, a nie odwrotnie. Mikkelsen na ogół słynie z ról bohaterów ostudzonych z emocji, stąd nic dziwnego, że kolejny również taki jest. Przy ograniczonej mimice i wyniosłej posturze gest mógłby być ryzykowny. Można bowiem uznać, że aktor ten gra, jakby to ująć w potocznym języku, „drewniano”. Jednak, jak wspomniałam, Mikkelsen ogranicza elementy wizualne, a nie je całkowicie „usuwa”. Łagodne gesty, które w roli o stylizacji silnej mogły być niewidoczne, tutaj są wyjątkowe.
Gesty wykonywane przez Madsa Mikkelsena jako Hannibal Lecter

Ja osobiście bardzo lubię gesty, które wykonuje Steve Buscemi jako Nucky Thompson w serialu Zakazane imperium. Bohater (czy raczej antybohater) jest dość wartki, do tego dobiera wypowiadane słowa w sposób wyjątkowy. Swoim zachowaniem wydaje się stylizować na polityka, a nie gangstera, o czym świadczą jego gesty. W tym wypadku twarz Steve’a Buscemi im bardziej poddaje się silnej stylizacji, tym bardziej barwne są jego gesty.
Steve Buscemi jako Nucky Thompson

4. Detektyw i gesty go charakteryzujące
Columbo, Monk, Sherlock – wszyscy mają swój własny, na swój sposób oryginalny gest. Columbo uderza się w głowę mówiąc „Just one a more think…”, a gdy się zastanawia, przykłada dłoń do czoła. Monk wyciąga ręce przed siebie. Sherlock zaś składa dłonie jak do modlitwy. Gest każdego z nich oznacza nic innego jak kontemplacje. Im więcej kryminalnych seriali, tym więcej nietuzinkowych postaci, a wraz z nimi równie nietypowymi, kluczowymi elementami wizualnymi i dźwiękowymi.
Od góry detektywi z serialów: Columbo, Monk, Sherlock

Pomijając powtarzający się gest, mamy tu do czynienia jeszcze z pozostałymi, codziennymi ruchami dłoni. Zarówno Columbo jak i Monk czy Sherlock (zwłaszcza ten ostatni) prezentują niemal cały wachlarz typowych i nietypowych gestów.
 
5. Podsumowanie
Aktor, który gra w serialu komediowym, obiera zupełnie inną strategię jeśli chodzi o ukazywanie gestu niż ten kreujący postać np. w serialu kryminalnym. Komedia ma bawić, więc w gesty często są bardziej energiczne niż w rzeczywistości. Teoretycznie nie można mówić o przesadzie, ale przecież jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo. Im więcej nietypowych ruchów dłoni, tym trudniej odnaleźć te codzienne, które mogłyby charakteryzować bohatera. Gesty w serialu są nie tylko elementami wizualnymi w aktorstwie, ale mogą być również czymś co prezentuje danego bohatera.

13 grudnia 2013

Steve Buscemi

Gdybym miała podać jednego aktora, który ma charyzmę, gra realistycznie, rzemieślniczo szlifuje swój warsztat, dodatkowo się przy tym rozwijając to jest to Steve Buscemi

Ten niesamowity, niedoceniony aktor drugiego i trzeciego planu kończy dziś 56 lat.


Swój mało atrakcyjny wygląd i nieciekawą barwę głosu wykorzystał do tworzenia dziwaków i odszczepieńców. To w nich wlewa całą masę energii i ekspresję. Chociaż to właśnie kreacjami nietypowymi najlepiej zwraca na siebie uwagę, to jednak najatrakcyjniejsze jego role to te, stworzone m.in. w Ghost world, Rozmowa z gwiazdą (którą również reżyserował) czy 28 dni.

Jeden z pierwszych filmów aktora na który warto zwrócić uwagę to Parting Glances, gdzie grał chłopaka chorego na AIDS, który brawurowo wykorzystywał łatwowierność swojego przyjaciela. Film, pomimo lekkiej formy, wyróżniał się całkiem niezłym aktorstwem, a Buscemi pokazał podwójne oblicze swojej postaci.

Jednak najlepsze lata aktora przypadają na lata 80-90te. Wtedy jego ścieżka zawodowa rozwidliła się na kino rozrywkowe i niezależne. W tym pierwszym szlifował swój warsztat, grając zwykle role pomyleńców oraz dziwaków (Desperado, Lot skazańców, Armagedon), natomiast w drugim, o różnorodnych, wyjątkowo barwnych rolach świetnie się aktorsko rozwijał (13 księżyców, In the soup, Peter Smalls is dead). Oprócz tego Buscemi grywał u braci Coenów (Ścieżka strachu, Barton FinkFargo, Big Lebowski) czy Jima Jarmusha (Kawa i papierosy, Mystery train).

Obecnie popisy Steve'a Buscemi można oglądać w serialu Zakazane imperium, które polecam ze względu na bardzo dobrą kreację aktora. Za rolę gangstera Nuck'ego Thomsona dostał zasłużonego Złotego Globa.

Rola Mr. Pink w filmie Quentina Tarantino Reservoir dogs (Wściekłe psy) należy do najpopularniejszych w dorobku aktora i przy okazji jedną z lepszych w jego karierze. Poniżej jedna z najpopularniejszych scen w filmie - Dlaczego Pan Różowy nie daje napiwków.

Najlepsze wcielenie aktora - Ironiczny i złośliwy Seymour w wykonaniu Steve Bauscemi. Scena z filmu Ghost world.

Pełna makabreski kreacja w Fargo braci Coenów.  Dla mnie taka upiorniejsza wersja Mr.Pinka, ale mimo wszystko warto zobaczyć ze względu nie tylko na role, ale i sam film.

26 listopada 2013

Przegląd krótkometrażowych filmów aktorskich. Część pierwsza.

Filmy krótkometrażowe aktorskie wydają się jednocześnie trudniejsze i łatwiejsze od animacji. Łatwiejsze, gdyż nie trzeba mieć specjalnych zdolności artystycznych do przedstawienia historii. Trudniejsze, ze względu na to, że tam dużą rolę (jak czasem nie największą) odgrywają aktorzy. W niektórych amatorskich, niezależnych produkcjach można zauważyć genialny pomysł i niezłą realizację, ale niestety również bardzo kiepską grę. W przypadku short'ów z profesjonalistami, mamy do czynienia ze swoistym kilkuminutowym, jednoosobowym spektaklem. To właśnie w krótkim metrażu aktorzy mogą się pokazać z zupełnie innej strony, pozwolić sobie na zagranie każdej roli. Przedstawię kilka filmów, które według mnie warto obejrzeć. Najpierw jednak zacznę od klasyki...

A trip to the moon (Lot na księżyc, Georges Méliès, 1902)

Pierwszy film science fiction. Méliès nazwany został największym wizjonerem, znacznie wyprzedzającym swoją epokę. Wiele z jego dzieł zostało bezpowrotnie straconych. Lot na księżyc, najpopularniejszy film tego magika kina, ma już 111 lat. I wierzcie mi- nadal potrafi oczarować.

Dwaj ludzie z szafą (Roman Polański, Polska, 1958)

Słynna etiuda filmowa Romana Polańskiego. Z morza wyłaniają się dwaj mężczyźni niosący ze sobą szafę. Pełni dobrych chęci i optymizmu wędrują po świecie. Niestety gdziekolwiek się pojawiają, tam napotykają jedynie przemoc i brak akceptacji. Zdecydowanie mój ulubiony. Metaforyczny obraz agresji wobec wszelkiej odmienności. Naprawdę gorąco polecam.

Dwa całkiem udane filmy, oparte na pomyśle i przemyślanej realizacji

Black hole (Czarna dziura, Philip Sansom & Olly Wiliams, Wielka Brytania, 2006)

Znudzony pracownik pewnej firmy nagle znajduje się w posiadaniu czarnej dziury. Łatwo można się domyślić zakończenia, ale film ma dość specyficzny klimat. Stonowane barwy, profesjonalna praca kamery oraz niezły montaż. A morał z tej bajki…

Lovefield (Mathieu Ratthe, Kanada, 2008)

Zrealizowany za pomocą prostych trików. W polu daleko od drogi, widać zakrwawionego mężczyznę pochylającego się nad leżącym ciałem. Świadkiem zdarzenia wydaje się być tylko kruk. Dobre zastosowanie elementów horroru. Sam pomysł zasługuje na chwilę uwagi.

KRÓTKIE POPISY AKTORSKIE

Inseparable (Nick White, Wielka Brytania, 2007)
 

Benedict Cumberbatch w roli braci bliźniaków, którzy spotykają się po długim czasie. Warto obejrzeć ze względu na oba dojrzałe wcielenia aktora. Przemyślany podział ról i pomysł na dwóch różnych bohaterów. Sama historia również niczego sobie, chociaż dla mnie reżyser zbyt duży nacisk postawił na wstrząs widza, zamiast emocje postaci. Do tego klimatyczne, nieco nostalgiczne obrazy.

Connection (Vladimir Shcherban & Laura Wade, USA, 2013)

Inspirowany prawdziwą historią. Brytyjski aktor filmowy Jude Law spotyka na lotnisku białoruskiego aktora teatralnego Nikolaia Khalezina. Fabuła nie jest wybitna, kreacje mogą być, ale co trzeba przyznać film ma bardzo dobre dialogi.

Please (Paul Black, Wielka Brytania, 2001)

Pisarz, pochłonięty swoją karierą, zostaje wkrótce opuszczony przez żonę i córkę. Zrozpaczony, próbuje je odzyskać. Sporo emocji, trochę psychologicznej dramy i napięcia. Gdy tylko obejrzałam ten short, zaczęłam zastanawiać się co by się stało, gdyby ścieżka kariery Gerarda Butlera poszła w takim kierunku co ten film... Na Butlera, aż przyjemnie popatrzeć.

Tuileries (segment z filmu Paris Je T'aime, Ethan i Joel Coen, USA- Francja)
 


Tym razem coś lekkiego. Na stacji siedzi pewien mężczyzna. Poprzez niezrozumienie kulturowe wplątuje się w absurdalną grę z dwójką młodych francuzów. Pozdrowienia z Francji! Bracia Coenowie - przekornie i złośliwie - bawią się stereotypami, obalają mit, przyprawiając wszystko tym co potrafią najlepiej czyli czarnym humorem. Na uwagę zasługuje rola Steve'a Buscemi, chociażby dlatego, że w filmie nie wypowiada ani jednego słowa, swoją grę opierając wyłącznie na mimice. Cudo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...