Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Django unchained. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Django unchained. Pokaż wszystkie posty

23 lutego 2014

Jak oceniać współczesną grę aktorską? Część pierwsza, gesty w filmach.

Elementy wizualne w grze aktorskiej - gesty 

1. Informacje ogólne
Czym są gesty w kreacjach aktorskich?
Czy można pokazać znany gest poprzez zastosowanie nowych technik filmowych?

Gesty to nic innego jak dłonie. Można dzięki nim pokazać zdenerwowanie, rozczarowanie czy złość. (Okay, środkowy palec, salutowanie, znak krzyża, trzymanie kciuków).
Steve Buscemi jako George Twisp. Kadr z filmu Grzeczny i grzeszny, 2009

W realnym świecie gesty mogą być świadome bądź nie. W aktorstwie zwykle (choć nie jest to norma) są odpowiednio ubarwiane (gdy stylizacja jest silna) albo tłumione (w przypadku stylizacji stonowanej), ale niemal zawsze są świadome. Rzecz jasna, gesty wyżej wymienione (jak okey, środkowy palec czy trzymanie kciuków) poprzez swoje częste ukazywanie się, nie są specjalnie atrakcyjne. Dlatego zarówno scenarzyści i aktorzy czasem wymyślają nowe albo stosują odpowiednie techniki, aby odświeżyć wygląd znanego gestu (kadr z filmu Grzeczny i grzeszny).

2. Gesty związane z przebiegiem fabuły
Czasem pojawiają się wyjątkowe gesty, które pozostają w świadomości widza (np. groźba pokazana przez Viggo Mortensena w filmie Wschodnie Obietnice).
Viggo Mortensen jako Nikolai Luzin. Gif z filmu Wschodnie obietnice

Nikolai Luzin żyje w Londynie na usługach rosyjskiej mafii. Gangsterzy ze względu na trudną sytuację w zdobyciu broni palnej, wykonują swoją brudną robotę (m.in podrzynanie gardeł) nożami, czy kijami. Mortensen mógł zastraszyć w dość znany sposób, ale wykonał inny gest, który wzbudza większe emocje poprzez swoją nietuzinkowość. 

Inne gesty związane z postacią oraz fabułą film dobrze ukazuje dzieło Tony'go Kaye'a American History X (Więzień nienawiści, 1998)
Edward Norton w roli Derka. Kadr z filmu Więzień nienawiści, 1998

Tutaj Derek Vinyard - postać grana przez Nortona - jest neonazistą, który po długiej odsiadce wychodzi na wolność i postanawia zmienić życie swoje i młodszego brata. Scena ukazuje moment po wyjściu z prysznica, w którym Derek zakrywa dłonią tatuaż ze znakiem swastyki na piersi. Wcześniej ów symbol był wyrażeniem jego poglądów i uczuć (przesyconych nienawiścią). Po odrzuceniu neonazistowskiej ideologii ten gest przy rozwoju fabuły staje się jeszcze bardziej znaczący, a przy tym przejmujący.

3. Świadomość i nieświadomość w przekazywaniu gestów
Zdarza się, że aktor z większym doświadczeniem potrafi pokazać jeden gest w różnych odsłonach, w zależności od tego w jakim gatunku filmu gra.
Cate Blanchett. Kadry z filmów od lewej: Elizabeth z 1998 i I’m not there z 2007

W obu przypadkach postać grana przez Cate Blanchett jest zamyślona. W obu scenach przykłada palec do ust, trzyma w dłoni jakiś przedmiot i kieruje go wraz z dłonią w tym samym kierunku. Biorąc pod uwagę wiek, charakter, czasy w których żyje postać oraz to kim jest i jakiej jest płci (W I'm not there aktorka gra mężczyznę), Blanchett nie powinna pokazywać tego gestu w takim sam sposób, gdyż wyglądałoby to nieco dziwnie. Dlatego świadomie zmieniła jego wygląd. Przy okazji w obu przypadkach zachowała indywidualizm swojej postaci.

I tutaj pojawia się kolejna kwestia. Przy obserwacji warto zwrócić uwagę na to czy dany gest pasuje nie tylko do postaci czy sytuacji, ale także czasów, w których rozgrywa się akcja. Chyba, że sam film łamie konwencję filmową, o czym za chwilę.

Pokazywanie tych samych gestów, w taki sam sposób, nie jest oczywiście złe. Niektórzy aktorzy specjalnie używają tych samych elementów wizualnych (szczególnie komicy) przez co są bardziej rozpoznawalni. Woody Allen w każdym filmie nerwowo ociera dłonie (tzw. mycie) albo wymachuje rękami. Jednak w jego wypadku gesty te są spontaniczne i nieświadome.
Woody Allen w filmie Hannah i jej siostry, 1968

4. Naśladownictwo
Czy aktor może zachować indywidualność swoich postaci podczas "przygarnięcia" elementów wizualnych od innego aktora/innych aktorów?

Przy okazji powtarzania gestów zwrócę uwagę na jeszcze jedną kwestię. Bowiem zdarza się również, że aktor młodszego pokolenia naśladuje starszego kolegę po fachu i robi to jak najbardziej świadomie.
Gary Oldman jako Norman Stansfield. Kadr z filmu Leon zawodowiec, 1994
Sam Rockwell jako Billy. Kadr z filmu 7 psychopatów, 2012

Sam Rockwell należy do aktorów, którzy tworząc swoją postać korzysta zarówno ze starych elementów warsztatowych jak również dodaje coś od siebie (np. w przypadku elementów dźwiękowych jak barwa głosu czy dźwięki niezidentyfikowane, o których będzie mowa w kolejnych artykułach). W filmie 7 psychopatów jego postać do złudzenia (jak już wspomniałam dotyczy to kwestii warsztatu, a nie np. zachowania, gdyż postać ta jest silnie zindywidualizowana) przypomina bohatera, w którego wciela się Gary Oldman w Leonie zawodowcu. Rockwell przejął po Oldmanie przede wszystkim gesty, ale i w mniejszym stopniu również mimikę i postawę. 

5. Oryginalność postaci poprzez gesty
Teraz może trochę o postaciach, które zasłynęły swoją oryginalnością właśnie dzięki wyjątkowym gestom. Jednym z lepszych przykładów nietypowej kreacji o wielu ekstrawaganckich gestach są dwie postaci stworzone przez Quentina Tarantino- Bękarty wojny Django. W obu przypadkach wcielił się w nie Christoph Waltz.
Christoph Waltz jako Hans Landa, fragment z filmu Bękarty wojny, 2009
Christoph Waltz jako Doktor King Schultz, fragment z filmu Django unchained, 2012

Większość widzów uznaje je za wyjątkowo nierealistyczne. Fakt, Landa z Bękartów Wojny i Doktor King Schultz z Django wykonują cały wachlarz barwnych gestów, przy tym dodając jeszcze "żywą" mimikę. Jednakoż oba dzieła Tarantino nie są z gatunku czystego kina wojennego, ani westernu. I w jednym i drugim reżyser łamie konwencję filmową. Dlatego wykonywane przez Waltza malownicze gesty przestają być czymś niezwykłym czy nierealistycznym.

Zanim spojrzymy na kreację, czy jest czy nie jest realistyczna, jakie ma gesty czy mimikę, warto z początku przyjrzeć się czy film złamał konwencję filmową czy nie. Dopiero później oceniać samą rolę. 

Podsumowanie
W aktorstwie gesty często są odpowiednio ubarwiane albo tłumione. Są zależne nie tylko od postaci, ale również od czasów, w których żyje albo ich profesji. (...) Zdarza się, że aktor z młodszego pokolenia miesza stare i nowe elementy warsztatowe, a także naśladuje elementy wizualne innych aktorów, bądź postaci w które się wcielił. Gesty są bardzo ważne w aktorstwie bowiem dzięki nim aktor może stworzyć wyjątkowo oryginalną postać.

W kolejnej części związanej z gestami zwrócę uwagę m.in. na aktorów odtwarzających kilkakrotnie tę samą postać. Mam tu na myśli oczywiście seriale.

25 lutego 2013

Oscary przyznane!

Obyło się bez większych niespodzianek, za wyjątkiem Ang'a Lee za reżyserię Życia Pi. Powiem tylko tyle, że cieszę się z trzech nagród, które przyznała akademia.

1.Quentin Tarantino – najlepszy scenariusz oryginalny
Za oryginalność, genialną historię, żywe dialogi, tworzenie nietuzinkowych bohaterów i przede wszystkim rewelacyjny nos do obsadzana aktorów. Kiedy Oscar za reżyserię? Akademio, obudź się!

2. Christoph Waltz - najlepszy aktor drugoplanowy
 Prawdziwy powiew świeżości w kreowaniu postaci. Waltz gra całym ciałem, a jego bohater jest diabelnie szarmancki oraz inteligentny. Rozpisywałam się już nad tą rolą wielokrotnie, dlatego nie będę się po raz enty powtarzać. Najlepiej skonstruowany i zagrany bohater od wielu, wielu lat. Mam nadzieję, że współpraca z Tarantino nada będzie tak pięknie kwitła.

3. Jennifer Lawrence – najlepsza aktorka pierwszoplanowa
Młoda i niezależna, wypracowała własny sposób odtwarzania ciekawych bohaterek. Co prawda obawiam się o jej dalszą karierę przez młody wiek oraz małe doświadczenie. Mimo wszystko cieszę się i mam szczerą nadzieję, że nadal będzie podążać własnymi ścieżkami i rozważnie dobierać role. Ma potencjał by być wybitną aktorką. Trzymam kciuki.

21 lutego 2013

Jak oceniać współczesną grę aktorską? Podstawy

Kluczowe elementy gry aktorskiej
Realizm w grze

W tej części zajmę się m.in. podstawowymi elementami w grze aktorskiej i realizmem w filmie.

Na grę aktorską składa się kilka elementów:
- wizualnych (związane z wyglądem twarzy i ciała) do których należą mimika (twarz), gesty (w szczególności dłonie) i postawa. Były one najważniejsze w kinie niemym.

- dźwiękowych (związanych z wypowiadaniem danych kwestii), dotyczących głosu (barwy, intonacji, modulacji) i efektów dźwiękowych (nieartykułowane dźwięki), które jak wiadomo pojawiły się dopiero w filmach dźwiękowych.

W kolejnych częściach rozwinę wszystkie z wymienionych elementów. Tymczasem opowiem o jednym z często dyskutowanym temacie w aktorstwie, jakim jest realizm zarówno w grze jak i filmie.

Realizm w grze aktorskiej
1. Czy istnieje coś takiego jak realistyczna gra aktorska?
2. Czy realizm należy oceniać jako całość?
3. Co aktor może zagrać realistycznie?
4. Czy w filmie zawsze powinno obowiązywać zachowanie zbliżone do realistycznego?

Realizm w filmie nie istnieje choćby dlatego, że sam obraz jest tylko odbiciem rzeczywistości. Czasem ją upiększa, zniekształca czy hiperbolizuje. Jeśli dane dzieło nie ma w sobie nic z autentyzmu, bo należy do gatunku fantastyki czy surrealizmu (jak choćby filmy Dawida Lyncha czy Dawida Cronenberga) to trudno mówić również o roli jako "tej realistycznej". Takie kreacje zazwyczaj budowane są dużo swobodniej i z przymrużeniem oka albo opierane są na innych elementach, które mogłyby zbliżyć postać do tej realistycznej. Bo jak można stworzyć rolę wiedźmy, centaura czy androida tak, żeby była równie naturalna co postać człowieka?

Przykładem takiej gry może być Sean Astin we Władca Pierścieni – Dwie wieże. Hobbit Sam w jego wykonaniu był uważany przez krytyków za jedną z najlepszych kreacji w filmie. Mówiło się o niej jako „tej realistycznej”. Przecież nie można powiedzieć, że Niziołek jest postacią pochodzącą z naszego świata. Ale już o jego emocjach jak płacz czy złość, albo pokazywanie kalectwa (zarówno psychicznego jak i fizycznego), którego doświadcza w podróży jest jak najbardziej odtworzone naturalnie.


Jak widać realizmu nie da się oceniać całościowo. Składa się on na pojedyncze części, które są mniej lub bardziej znaczące, w zależności np.: od gatunku czy wieku rozgrywania się akcji filmu. W takim razie co aktor może zagrać realistycznie?

1. Emocje (negatywne: strach, bezsilność, wstyd, upokorzenie, gniew, trema i pozytywne: radość, duma, siła), uczucia (miłość), afekty, nastroje (zadowolenie, irytacja, nostalgia, tęsknota, samotność), namiętności (chciwość).
2. Widoczny zły stan fizyczny (kalectwo, upojenie alkoholowe, choroba).
3. Widoczne bądź ukryte zaburzenia psychiczne (choroby psychiczne, upośledzenia umysłowe, zakłócenia czynności psychicznych
4. Zaspokajanie (lub brak zaspokojenia) potrzeb fizjologicznych.
5. Zachowanie?

Emocje
Zacznę od emocji na podstawie krótkiej sceny z filmu Django Quentina Tarantino.


Mamy dwie zróżnicowane pod względem emocjonalnym jednostki. Django (Jamie Foxx) gra postać, która nie ukazuje zbyt wielu emocji, natomiast King Shultz (Christoph Walt) jest jego całkowitym przeciwieństwem. Można na jego twarzy dostrzec aż pięć zróżnicowanych emocji: złość, strach, zawstydzenie, irytację aż w końcu bezsilność.

Emocje powinny być wyważone przez aktora, o ile jest postacią zdrową psychicznie. W innym wypadku dopuszczane są silniejsze ekspresje w mimice, choć i one powinny być odpowiednio ukazywane.

Zły stan fizyczny
Zły stan fizyczny ukażę na podstawie scenki z There will be blood (Aż poleje się krew) przy okazji pokazując również emocje, które widać na twarzy dwójki bohaterów.


Stan fizyczny jest dość łatwy do pokazania, o ile aktor utrzymuje go przez cały film bądź całą scenę (jeśli chodzi np. o upojenie alkoholem). Gdy bohater zostaje okaleczony w nogę powinien kuleć na nią do końca filmu (chyba, że następuje upływ czasu albo gdy zostaje na nią wyleczony). Daniel Day Lewis na początku filmu zostaje okaleczony w nogę, a jego kuśtykanie widać w późniejszych scenach.

Dodatkowo można się przyjrzeć emocjom jakie rodzą się na twarzach postaci. Po wnikliwszej obserwacji prócz gniewu u obu bohaterów pojawiają niemal wszystkie negatywne uczucia takie jak niechęć, wstręt czy upokorzenie.


Za drugi przykład pokażę scenę z True Grit (Prawdziwe męstwo), 2010. Bohater grany przez Jeff’a Bridgesa, szeryf-pijak Rooster Cogburn, zatacza się, potyka o własny płaszcz, wskutek ciągłego sięganie po flaszkę whisky. Upojenie alkoholem widać w gestach, postawie i mowie aktora. Nawet zejście z konia jest niezdarne, jak również próba podniesienia się z ziemi.

Zaburzenia psychiczne
Zaburzenia psychiczne są dużo trudniejsze do zagrania. Wymaga wiele wysiłku od aktora, gdyż są połączone z silnymi emocjami. Powinien zwracać na nie uwagę przede wszystkim reżyser. Niekontrolowane ruchy i mimika mogą bardzo łatwo przejść z tragizmu w komizm.


W Twelve monkeys (12 małp) Brad Pitt balansuje na granicy komizmu i tragizmu postaci. Jego choroba psychiczna jest aż nazbyt widoczna. W porównaniu z Brucem Willisem, który gra bohatera mocno otumanionego lekami, Pitt wykazuje się silną stylizacją.

Zaspokajanie bądź brak zaspokojenia potrzeb fizjologicznych
Zaspokajanie lub brak zaspokajania potrzeb fizjologicznych łączy się również z fizjonomią postaci. Stąd coraz częściej zdarza się, że widzimy ogromne chudnięcie bądź przybranie na wadze, nawet podczas trwania zdjęć. Oprócz tego mamy jeszcze np. odpowiednie ukazanie braku snu czy efekt głodzenia się.


Michael Fassbender w filmie Hunger (Głód) gra irlandzkiego bojownika, który walczy o swoje prawa, przeprowadzając strajk głodowy. W scenie widać jak organizm postaci reaguje na podczas długotrwałego głodzenia się. Pomijając artystyczny aspekt sceny, sama gra aktora wygląda realistycznie.

Zachowanie
Zachowanie należy do tych elementów, w których najtrudniej o realizm i zazwyczaj nie powinno się o nim mówić pod tym kątem. Wynika to z prawdopodobieństw lub nieprawdopodobieństw zachowania bohatera w danej sytuacji. Stąd ukazanie tu realizmu jest niemal niemożliwe do wykonania, gdyż każdą decyzję bohatera należy rozpatrywać indywidualnie. Człowiek jest istotą skomplikowaną, wystarczy wziąć pod uwagę cechy wrodzone i nabyte z różnych środowisk, w których żył albo żyje.

Inna sprawa jest taka, że choć dana osoba zareaguje tak, a nie inaczej nie oznacza to, że zachowanie jej wygląda na mniej lub bardziej realistyczne. A jeśli nawet działanie to jest w naszych oczach zupełnie nonsensowne to trzeba jeszcze wziąć pod uwagę „filmowe prawa”, którymi rządzi się współczesne kino wywodzące się już z lat 90tych. Posłużę się tutaj jednym z najbardziej wyrazistych przykładów.

Marge Gunderson czyli Frances McDormand w filmie Fargo jest policjantką w zaawansowanej ciąży, która podąża tropem psychopatycznych morderców. Kobieta jedzie samochodem na odludzie. Wzywa wsparcie, ale nie wycofuje się. Pomimo niebezpieczeństwa grożącego jej jak i nienarodzonego dziecka, idzie przez zasypaną śniegiem drogę, aby schwytać zabójców.

Czy w takim razie to zachowanie powinno być nazwane jako te nieprawdopodobne? Powiedzmy, że na dziesięć kobiet, dziewięć pomyślałyby o sobie i dziecku, ale jedna Marge zrobiła coś zaskakującego. Właśnie. Zachowanie w kinie współczesnym powinno być zaskakujące, często nawet nielogiczne. Im bardziej przewidywalne postępowanie bohatera, tym film jest mniej atrakcyjny dla widzów. Po za tym nie jesteśmy w stanie do końca udowodnić, że to co zrobiła postać w filmie jest realnie czy nie. Margie od początku zachowuje się nierozważnie, więc to jaką podejmuje decyzję w końcowej scenie nie jest już aż tak zaskakujące.

Podsumowanie:
Elementy wizualne (mimika, gest, postawa) i dźwiękowe (głos, elementy dźwiękowe) składają się na podstawę w grze aktorskiej. To na nie powinno się zwracać szczególną uwagę podczas obserwacji w filmie.

Realizm w filmie rządzi się własnymi prawami. Aby sprawdzić czy dany aktor poprawie odtwarza swoją postać należy zwrócić uwagę na jego emocje, zaspokajanie lub nie potrzeb fizjologicznych, stan fizyczny i psychiczny. Zachowanie bohatera w kinie współczesnym powinno być jak najbardziej zaskakujące, dlatego nie mówi się o jego realizmie.


16 lutego 2013

Oscary 2013 - Najlepsza drugoplanowa rola męska

Oscary to najbardziej prestiżowe na całym świecie święto kina. Nie będę oceniać czy jest bardziej targowiskiem próżności czy podstawowym argumentem świadczącym o wielkości danego dzieła bądź artysty. Werdykt akademii jest często niezrozumiały i niemal zawsze dyskusyjny. To, że liczy się wcześniejsza pula nagród za konkretny film wie niemal każdy.

Oscary próbują odzyskać dawną twarz nominując filmy z całego świata, biorąc pod uwagę kino ambitne albo te wzbudzające kontrowersje. Jak to się ma do roku 2013?

Oczywiście można się spierać, który film i która rola jest najlepsza. Wiadomo, że w większości ocena jest subiektywna.

Dlatego zamiast spekulacji, zajmę się analizą wszystkich nominowanych kreacji aktorskich. Nie będę ich do siebie porównywać, gdyż nie byłoby to uczciwe. Każda rola wymagała innego poświecenia ze strony aktorów (mniejszego lub większego w zależności od doświadczenia i talentu). Wolę zająć się krótkim podsumowaniem każdej roli osobno.

Zacznę od ról drugoplanowych męskich.

Alan Arkin Argo, postać: Lester Siegel

To jest prawdziwy plus filmu Argo. Arkin słynie z ról wyjątkowo wyważonych. Dotyczy to również tej postaci. Niechlubny fach jego bohatera powinien zaprzeczać szczerej i ciepłej postawie. Ironizuje, a przy tym sympatyzuje z widzem. Trudno nie odwzajemnić uczucia.

Robert De Niro Silver Linings Playbook (Poradnik pozytywnego myślenia), postać: Pat Solitano senior

Zarówno ciepła jak i irytująca rola ojca. De Niro kojarzył mi się ze swoimi wcześniejszymi, lepszymi kreacjami. Tak samo dobrze uderza pięścią jak i płacze. Nie musi udawać, bo to co mówi jest po prostu szczere. Twarz, gesty czy postawa idealnie oddają realistyczny obraz głowy rodziny. Nie przesadza, nie hiperbolizuje. Jest postacią z krwi i kości, ale wyrwanej ze schematu cudownego tatusia. Nie boi się pokazywać wad swojej postaci, a nawet bardziej je demonstruje. Przez to dobre słowo z jego ust wydaje się bardziej przejmujące. Pod wrażeniem.

Philip Seymour Hoffman The master (Mistrz), postać: Lancaster Dodd

Klasa. Wydawałoby się, że nie może bardziej zaskoczyć, a jednak. Aktor ten może mówić dużo albo nie mówić wcale, a efekt jego pracy jest tak samo piorunujący. Jego wizjoner mocno zaskakuje, a przez to przeraża, mąci. Hoffman tworzy bohatera dwuznacznego, który wydaje się oślizgły i jednocześnie magnetyczny. Nie ma sobie równych.

Tommy Lee Jones Lincoln, postać: Thaddeus Stevens

Ponurak z sercem. Nie zmienia się od wieków. W każdym filmie jest tak samo markotny, zjadliwy, momentami impulsywny, co swojski i sympatyczny. Postać Stevensa wydawała się niemal pod niego napisana, przez co mogła być mało ożywcza. Jednak Jones dodał trochę od siebie. Piękne emocje, siłę charakteru bez patosu i nadęcia. Brawo.

Christoph Waltz Django Unchained, postać: King Schultz

"You silver tongued devil you". Waltz ponownie rzuca czar na widza. Przez jego twarz przechodzi cała gama uczuć, które otwarcie pokazuje. Przerysowanym gestem, dodatkowo ubarwia swojego bohatera. Schultz niemal całą uwagę skupia na sobie. Jest tak samo dżentelmenem co barbarzyńcą, choć trudno było do tej pory pomyśleć, że taka rola jest możliwa do pokazania. Tak trzymać.

21 stycznia 2013

Django unchained (Django, reż. Quentin Tarantino, 2013)

Django to kolejna zabawa z konwencją, mieszanina stylów oraz niekonwencjonalny humor. Nagrodzony złotym globem scenariusz jest wyjątkowo mięsisty i niemal w 100% przemyślany. Opisany szczegółowo, przez co każdy, kto po niego sięga, ma wrażeniem, że czyta książkę (scenariusz Django dla dociekliwych). Nie czuje się jego długiej formy (165 minut), przez zabawne dialogi, przemieszane dynamiką i kilkoma zwrotami akcji.

Tłem dla całości jest piękna scenografia, wykadrowana przez Roberta Richardsona, (operatora m.in Olivera Stona'a, Martina Scorsese i Braci Coenów) która momentami zapierała dech w piersiach. Do tego konstrukcja domów na plantacji i sceny w miasteczkach nadają nastrój spaghetti westernowej historii.

Jednak największym plusem dla Django jest (tak jak w przypadku innych filmów Tarantino) bardzo nieźle dobrana obsada.

Najbarwniejszym bohaterem jest Dr. King Schultz w wykonaniu Christopha Waltza. Obdarzony niesamowitą charyzmą, szczyptą humoru i inteligencją wzbudza sympatię widza i to do tego stopnia, że nawet jego największe wady bledną na tle uroku osobistego. Schultz stroi bezwzględnego zabijakę, by w jednej wyjątkowej scenie jego twarz nabrała poważnego tonu. A jest ona tak autentyczna, że wystarczy dłuższy moment, aby oprócz sympatii doszło do tego szczere współczucie. Aktor gra według tej samej metody, którą zastosował do postaci Hansa Landy w Bękartach wojny. Jego bohater jest silnie wystylizowany, wykonuje różnorakie gesty, dość współczesne jak na kogoś, kto żyje w 1858 roku. Jednak jest w tym tyle indywidualizmu i oryginalnej postawy, że wszelkie porównania do poprzedniej roli szybko znikają. Złoty glob dla najlepszego aktora drugoplanowego w pełni zasłużony.

Drugim ogromnym plusem i prawdziwym odkryciem jest Leo DiCaprio. Co ten aktor nie wyprawia, aby wzbudzić do siebie pogardę i nienawiść. Prawdziwy instynkt. Swoją kreacje buduje bezwiednie, ze szczyptą szaleństwa. Przy scenach z Waltzem staje na równi, momentami spychając go nawet w cień. Aż szkoda, że rola była za krótka nawet jak na drugoplanową, bo inaczej mogłaby pojawić się nie tylko nominacja do złotych globów.

Pojedynek aktorski: Christoph Waltz, Leonardo DiCaprio, Django, dyst.TWC

Samuel L. Jackson w roli lokaja Stephena, tworzy postać bezwzględnie oddaną swemu panu, a przy tym potwornie cwaną. W Candylandzie z zabawnego, choć nieco krnąbrnego staruszka zmienia się w bestię i robi to w sposób stopniowy. Jest po prostu przerażająco fantastyczny.

Nie można powiedzieć, że Django nie ma minusów. Osobiście nie podobały mi się wzniosłe wstawki, nadające nieco nadęcia do całości. Nie jest ich dużo i pojawiają się dopiero pod koniec filmu. Stąd mam wrażanie, że po jednym, kluczowym zwrocie akcji cała konstrukcja zaczęła się trochę sypać. Może to wina odwołań do gatunku, choć z drugiej strony podobieństwo widziałam już w Bękartach wojny, ale ukazane w mniej patetyczny sposób.

Jeśli chodzi o role, to najsłabszym ogniwem wydaje się kreacja Jami’ego Foxx’a. W duecie z Waltzem wypada bardzo dobrze, ale gdyby nie „wybuchowe” sceny w pojedynkę, to nie potrafiłby już skupić na sobie tak dużej uwagi. Idealnie gra ciałem i mimiką, ale wypowiadane przez niego słowa, przez słabą intonację, wydają się mało wiarygodne. Trzeba jednak przyznać, że stworzony przez Tarantino bohater zasługuje na uwagę i przychylność widza. Django przechodzi szybką metamorfozę, choć tak naprawdę nigdy nie czuł się i nie zachowywał jak przeciętna osoba. Zwłaszcza w czasach, w których uważano społeczność afroamerykańską za "podrasę", posłuszną i pozbawioną własnego zdania.
kadr z filmu, Django, dystr.TWC

Muzyka jest bardzo dobrze dopasowana, chociaż zdarzają się zgrzyty. Niektóre piosenki zupełnie zaburzały gatunkowość w filmie. Nie uważam ich jednak za złe. Po prostu wydawały się momentami nie pasować do niektórych scen.

O czym jest Django? Jak go scharakteryzować? Na pewno nie jest filmem o zemście. Raczej o przyjaźni ponad podziałami, miłości i przekraczaniu barier. Słyszałam również, iż jest obraźliwy. Po dwukrotnym obejrzeniu oraz wnikliwej obserwacji nadal nie wiem dla kogo. Bo chyba nie chodzi o słowo "nigger", które pada w filmie wielokrotnie, nawet z ust Samuela L. Jacksona.

Ogólna ocena: 5+/6
Scenariusz i reżyseria : 5+/6
Aktorstwo: 5-/6
Muzyka: 5/6
Scenografia, kostiumy, charakteryzacja: 5/6
Klimat: 6/6

Informacje dodatkowe:
! film zawiera brutalne sceny i wulgarny język - nie dla wrażliwych widzów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...